Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozoficznie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą filozoficznie. Pokaż wszystkie posty

2020-10-31

 



Życie nie przejdzie niepostrzeżenie.
I choć zaczyna w pospolitym ciele,
a kończy w organicznym popiele,
z czasem osobliwe przyjmuje rzeźbienie,
jedyne i niepowtarzalne.
Przemierza kręte doliny, spokoju oceany,
niziny smutku i nicości.
A wszystko z daru nieuchwytnej losowości....
tej spoza przestrzeni i czasu,
co grozę i sprzeciw budzi...
...u ludzi...

Życie na skróty nie pójdzie.
I choć otuchy bez wytchnienia szuka,
tam zajrzy, tu wniknie,
póki wszystkiego nie przeniknie.
Aż traci dech, gubi sens,
nadprzyrodzony, a zwykły, ulotny.
Opiera się, walczy, gotuje się i stygnie
za matową iluzją szczęścia swojego...
...ludzkiego...

Życie nie przejdzie niepostrzeżenie
i choć o członków przyprawia omdlenie,
o bólu gęstwinę,
to jednak życie, rozdanie kart...
Obyś każdego lęku był wart...
...człowieku...



2015-01-16

...

Jakiś czas temu miałam ogromną przyjemność portretowania mieszkańców jednego z domów pomocy społecznej. Bywałam w nim już kilka razy i niektóre osoby znałam z widzenia. Udało mi się je zachęcić do zapozowania - w ich własnych pokojach, na korytarzach lub w bibliotece. Mam nadzieję jeszcze tam wrócić. Jestem szczególnie wdzięczna Pani Wandzie za pomoc w organizacji. Pani Wanda ma ponad 90 lat, a swoją energią, optymizmem i klasą może zawstydzić niejedną młodą osobę :)

 pani Wanda :)

 pani Hania

 pani Jadwiga

 pani Maria

 pan Stanisław

pan Zenon

pani Wanda 

2014-07-27

Światłocień

Pewnego wieczoru przy piwku naszła mnie ze szwagrem wena na rozmowę o naturze człowieka. Taki luźny temat przy procentach :) Każde z nas obstawiało inaczej…ja, że człowiek jest z natury dobry, szwagier przeciwnie.

Trudno oczywiście jednoznacznie wypowiedzieć się w tym temacie, nie mówiąc już o tym, że można by o nim napisać parę tomów, a ja porywam się jedynie na krótki post. Sprawa nie jest w pełni rozstrzygnięta do dziś, choć przeprowadzono wiele badań…psychologicznych, społecznych, antropologicznych, ewolucyjnych, neurobiologicznych itd. Temat mnie ciekawi, więc wciąż sięgam po nowe pozycje w tym obszarze.

Człowiek przesiąknięty codziennymi wiadomościami o wojnach, zabójstwach, gwałtach i ogłupiającymi niekiedy programami typu zdrady, policyjne zagadki itp., może mieć wrażenie, że istota ludzka to jednak twór z natury zły…że zło czynić jest mu dużo łatwiej. Abstrahuję już oczywiście od samych definicji zła i dobra. Każdy chyba mniej więcej czuje i wie, jakie działanie której granicy jest bliższe (na pewnym poziomie ogólności dotyczy to każdej kultury). Pojęcia takie pozostają w ścisłym związku z moralnością, która z kolei nie istnieje poza społeczeństwem, grupą, wspólnotą. To twór, który wyewoluował, bo żyjemy w stadzie, bo przetrwaliśmy dzięki łączeniu się w grupy.

Moralność nie jest absolutnie wytworem naszych genów; nie ma genu moralności. Ona jest tworem kulturowym odnoszącym się jedynie do ludzi (choć istnieją częściowe podstawy ku temu, by sądzić, że moralność może także w pewnym sensie i stopniu odnosić się do działań naszych najbliższych krewnych, czyli małp człekokształtnych – to jednak kolejny szeroki temat związany między innymi z teorią umysłu). Normy moralne są rezultatem zinternalizowanych interakcji z innymi ludźmi, a elementami budulcowymi moralności są empatia i wzajemność.

Skupię się zatem ogólnikowo i skrótowo na tym, co może świadczyć o tym, że człowiek jest z natury dobry. Dotknę tylko tej części, bo do niej jest mi chyba i mimo wszystko nieco bliżej. Część punktów będzie dość intuicyjna, część poparta mniej lub bardziej przekonywującymi danymi z najróżniejszych badań.
1)    Z filozoficznego punktu widzenia, człowiek jest istotą, którego bardziej pociąga dramat, który ‘tęskni’ za dramatem. Jak twierdzi Erich Fromm „ludzi spragnionych dramatu przyciąga możliwość pierwotnej konfrontacji z życiem i śmiercią, przełamującej schematy codziennego doświadczenia” (cytat z „Rewolucja nadziei”). Dramat przyciąga, pobudza, niepokoi, natomiast dobro, szlachetność jawi się raczej, jako coś bardziej naturalnego, normalnego i zdrowego;
2)    Badania nad półrocznymi dziećmi dowiodły, że potrafią one rozpoznać dobre i złe działania, że obdarzają sympatią jedynie pozytywnych bohaterów;
3)    Ewolucjoniści twierdzą, że altruistyczne zachowania pomagały nam przetrwać. Impuls, by pomagać innym zwiększał szanse naszego przetrwania. Znanych jest mnóstwo przypadków, kiedy pomagamy wcale nie oczekując wzajemności. Takie obserwacje zatwierdzono nawet u małp człekokształtnych. Oczywiście 100% pewności nie ma, ale długoletnie obserwacje oraz sytuacje, w jakich odbywały się tego typu akty, z dużym prawdopodobieństwem wskazują na to, że nawet małpy człekokształtne zdolne są do działań altruistycznych (np. małpa, która pomaga ptakowi odlecieć).
4)    Badania neurobiologiczne wskazują, że altruizm odznacza się tak samo instynktownym charakterem jak agresja, strach, czy pożądanie. Aktywny jest ten sam obszar w mózgu;
5)    Badania wskazują również, że zachowania bezinteresowne (choć oczywiście ciężko stwierdzić, że takowe istnieją w 100% - na ogół minimalną nagrodą za takie „bezinteresowne” działanie jest nasze lepsze samopoczucie) uaktywniają w mózgu ośrodek nagrody (ten sam, który uaktywnia się kiedy otrzymujemy wypłatę, zjemy coś smacznego). Neuronalne centra przyjemności reagują także, kiedy obserwujemy, czy współodczuwamy przyjemność, która dotyczy innych osób;
6)    Obserwacje skurczy mięśni twarzy wskazują na to, iż empatia jest niewolicjonalnym, rutynowym procesem. Obserwowanie czyjegoś obrzydzenia, czy bólu bardzo przypomina odczuwanie tych emocji przez nas samych;


Oczywiście „dowodów” na dobrą naturę człowieka znajdzie się jeszcze minimum kilka, a naturalny instynkt rywalizacji, czy skupienie się na własnym dobru wcale jej jeszcze nie przekreśla. Myślę jednak, że warto tematem zająć się jeszcze szerzej – czyli zastanowić się nad ewolucją moralności, nad kondycją psychiczną i emocjonalną współczesnego człowieka. 

Czasem można bowiem odnieść silne wrażenie, że doświadczamy pewnego regresu, że zatracamy ową naturalną, dobrą naturę, odcinamy korzenie….że nieumiejętne wykorzystanie naszego umysłu, naszych zdolności do wyobraźni, abstrakcji, rozumowania sprawia, że zubożamy nasze naturalne umiejętności (np. umiejętność życia w zgodzie z naturą, umiejętność harmonijnego funkcjonowania w grupie, umiejętność do efektywnego działania w oparciu o zrównoważenie intuicji, emocji i instynktów z rozumem, intelektem itp. itd.). Nasza kondycja psychiczna staje się coraz bardziej narcystyczna, egocentryczna, zwyczajnie niezdrowa. Kultura, nieodpowiednie wychowanie tworzą wiele różnego rodzaju patologii, czy odchyleń od ogólnie przyjętej normy (myślę, że jesteśmy w stanie określić jaki zbiór zachowań człowieka, jaka jego postawa wobec życia mieści się w ramach ‘zdrowego’ – tutaj znów odeślę zainteresowanych do Ericha Fromma „Patologia normalności”, „Rewolucja nadziei”). Indywidualizacja i coraz częstsze odrywanie się od bliskiego funkcjonowania w grupie, choćby najmniejszej, jaką jest rodzina, może prowadzić do różnego rodzaju zubożeń. Kiedy nie potrafimy zachować równowagi pomiędzy rozumem, a emocjami, kiedy nasze działania pozbawione są wyobraźni, albo perspektywicznego myślenia lub kiedy nie potrafimy kontrolować swoich emocji zaczynają się dziać niepokojące rzeczy. Nie wiem, dokąd zmierzamy, ale mam poczucie, że zbyt często i zbyt łatwo przychodzi nam urywanie wszelakich więzi – czy to więzi z naturą, czy więzi rodzinnych, przyjacielskich. Pewnie jeszcze do tematu kiedyś powrócę…

/przy okazji polecam lektury: „Nowa historia ewolucji człowieka” Robin Dunbar, „Rewolucja nadziei” Erich Fromm, „Małpy i filozofowie”Frans de Waal/





2014-03-31

Chwila refleksji...

INDYWIDUALIZM
Nasza kultura, nasza cywilizacja, ponowoczesność podkreślają indywidualizm i ideologię prywatyzacji pt. ‘więcej pracować, więcej zarabiać’. Już Margaret Thatcher była prekursorką takiego myślenia; mówiła: „nie ma czegoś takiego jak społeczeństwo. Są tylko poszczególni ludzie i ich rodziny”. Stajemy się wyobcowanymi jednostkami, ‘indywidualnościami’, które nie wiedzą, czym owa indywidualność winna być. Żyjemy w zbiorowości, w społeczeństwie, ale przepełnia nas poczucie samotności. Często nie potrafimy ani poprawnie, spokojnie funkcjonować z innymi, ani sami ze sobą. Z jednej strony boimy się bliskości, zaangażowania z innym człowiekiem, z drugiej strony boimy się zostać tylko w swoim towarzystwie. Dajemy się wtłoczyć w machinę konsumpcjonizmu i łatwego, ale nieodpowiednio pojmowanego życia. Nieodpowiednio z perspektywy naszego rozwoju intelektualnego i emocjonalnego. Płyniemy z falą obowiązujących trendów i najnowszych odkryć. Płyniemy tłumnie, ale osobno. Budujemy siebie w oparciu o chwytliwe hasła, cudze oczekiwania kierowane w naszą stronę. Budujemy siebie na pokaz, ku zadowoleniu innych, zamiast budować siebie dla siebie. Zatraciliśmy swój własny indywidualizm, swoją unikatowość, wyjątkowość. Staliśmy się zmasowanym zlepkiem odzwierciedlającym wizję wykreowaną przez tych, którym najbardziej zależy na tym, byśmy się zwyczajnie nie zastanawiali.

Zygmunt Bauman „Sztuka życia”
„Kompulsywna potrzeba ciągłego przekształcania własnej tożsamości i własnego publicznego wizerunku, przestały kojarzyć się z przymusem (…) Potrzeby te uznaje się dzisiaj za (godne uznania i polecenia) przejawy osobistej wolności”

Erich Fromm „Patologia normalności”
„Zubożenie człowieka dla wzbogacenia stworzonego przezeń obiektu – oto istota wyobcowania (…) człowiek wyobcowany jest przestraszony i zależny od obiektu – rzeczy, gadżetów pełniących tą samą funkcję: dają człowiekowi poczucie pełnej tożsamości”


CZAS
Pierwsza rewolucja technologiczna starała się zrobić wszystko, by zaoszczędzić nam czas i wysiłek wkładany w pracę. Konsumeryzm, jako ostatni przejaw tej rewolucji, zajmuje się marnowaniem czasu, który udało się zaoszczędzić. Z jednej strony robimy wszystko, by życie stało się prostsze, a wszelkie czynności zajmowały mniej czasu. Na załatwienie wielu spraw wystarczy dziś nacisnąć guzik lub kliknąć odpowiedni klawisz na klawiaturze. Z drugiej jednak strony pracujemy dłużej i mozolniej, przy czym okazuje się, że dziwnym trafem nie zostaje nam już czasu na rozwijanie swoich pasji, nie mówiąc już o poświęcaniu go naszym bliskim. Dodatkowo firmy szkolą pracowników z umiejętności zarządzania czasem, planowania, ale z trudem przekłada się to na zysk w postaci dodatkowych minut. Wielu z nas na pewno dalej rozkłada laptopa w domu po powrocie z pracy. W czasie wolnym od pracy nie do końca wiemy, co ze sobą zrobić. Nic nie zaplanowaliśmy, a spontaniczność stała się już dawno stłumionym przejawem naszego życia. Wyciągamy więc kapcie, bierzemy pilota do rąk, albo idziemy odwiedzić kolejne centrum handlowe wybudowane w naszej okolicy. Wielokrotnie cechuje nas bierność i unikanie zmian. Tkwimy w starych schematach, ale za to wygodnych, bo znanych i oswojonych.
Rynki spieszą natomiast w tym, by zrekompensować nam te krzywdy i ten czas, którego nie poświęciliśmy naszym bliskim. I tak zabieramy nasze dzieci do McDonalda, albo obsypujemy drogimi prezentami, jako rodzaj rekompensaty, czy wynagrodzenia. Z jakości szybko przesunęliśmy się w stronę ilości – tracąc przy tym ogromnie dużo: prawdziwe piękno i umiejętność delektowania się nim, spokój wewnętrzny, szczęście i satysfakcję czerpaną z codziennych, nawet najmniejszych doświadczeń przeżywanych samemu i wśród najbliższych…można by długo wymieniać. Stąd prosta droga do wszelkiego rodzaju frustracji, poczucia winy, gniewu, niezadowolenia. Rynki żerują na najbardziej podstawowych i najważniejszych dla ludzi potrzebach i pragnieniach: wolności, niezależności, poczucia bezpieczeństwa, oferując zgrabnie opakowane ich substytuty doręczane szybko, łatwo i przyjemnie.

Zygmunt Bauman „Sztuka życia”
„wzrastające poczucie niepewności niczego oraz świat pełen pułapek i zasadzek premiuje i promuje drogę na skróty, krótkoterminowe projekty i cele…zachęca do postawy ‘kup teraz, zapłać później’”

„wolny związek wzorowany na zachowaniach konsumpcyjnych kusi łatwym i przyjemnym życiem, zdając jednak szczęście i sens na łaskę przypadku”

Mihaly Csikszentmihalyi „Przepływ
„Nie można doświadczyć poczucia kontroli, jeżeli nie chce się zrezygnować z bezpieczeństwa, jakie zapewnia nam codzienna rutyna”


CEL
Dziś wiele napotkanych trudności i złożoności budzi nasze przerażenie i lęk. Niespotykane dotąd sytuacje, zmiany powodują nasze wycofanie lub niekończącą się prokrastynację. Nie tylko dlatego, że trudno nam wyrwać się z codziennej rutyny i schematów, które dają nam poczucie bezpieczeństwa lub przynajmniej jego wrażenie...nie tylko dlatego, że trudno nam odpowiedzieć sobie na pytanie kim tak naprawdę jestem i czego potrzebuję, w co wierzę i jakie są moje wartości; nie tylko dlatego, że możemy mieć niskie poczucie własnej wartości, nie wierzyć we własne możliwości i być podatnym na wszelkie sugestie i oceny, a na dodatek sobie tego nie uświadamiać…ale także dlatego, że nie wyznaczamy w swoim życiu jasnego celu, do którego chcemy dążyć. Takiego jednak celu, który wyczerpuje ludzki potencjał, który nie jest drogą na skróty, ale też nie jest poprzeczką zawieszoną zbyt wysoko. Celu godnego na miarę człowieczeństwa, na miarę istoty obdarzonej umysłem i inteligencją, zdolnej do abstrakcyjnego myślenia i wyobraźni, do marzeń i wielkich odkryć. Tak często brakuje nam w życiu układu odniesienia, dzięki któremu – jak mówi Erich Fromm - „będziemy się mogli orientować w życiu, który sprawi, że sam proces życia i nasze w nim usytuowanie staną się jakoś sensowne i znaczące (…) jeśli nie tłumimy świadomości problemów egzystencji, to niepokoi nas problem sensu życia i potrzebujemy jakiegoś układu odniesienia i orientacji, która nada naszemu życiu sens”. Z kolei Marcin Fabjański powiada: „pozbawieni wielkiego celu wytworzyliśmy kulturę terapii…wydaje nam się, że musimy odczuwać tylko radość i każda nieprzyjemna emocja sprawia, że zaczynamy nerwowo szukać pomocy. To, co kiedyś było przeciwnością życiową, dzisiaj zostało spatologizowane do postaci problemu, nad którym musi popracować psychoterapeuta (…) do tego prowadzi niechęć w rozwijaniu cnót i brak zgody co do wspólnych wartości oraz zdegradowana wersja bycia w zgodzie ze sobą, według której np. jedzenie chipsów przed telewizorem jest tak samo dopuszczalne jako cel życia jak wszystko inne, co nie szkodzi innym ludziom (…) częścią dobrego życia powinno być jak najlepsze wykorzystanie ludzkich zdolności – głównie zdolności posługiwania się rozumem, ale też uważności w kontakcie ze światem i wrażliwości zmysłowej”. Jednocześnie powinniśmy zachować poczucie pokory, przejawiające się na przykład przyznaniem przed samym sobą, że dla osiągnięcia celu być może trzeba stosować się do reguł innych niż te, które nam odpowiadają. Żyjemy bowiem w ‘stadzie’ i potrzebujemy obecności innych ludzi. Dlatego o jakości życia nie świadczy jedynie rodzaj i poziom naszych indywidualnych doświadczeń, ale również nasze relacje z innymi ludźmi.

Mihaly Csikszentmihalyi „Przepływ
„Energia, jaką można by wykorzystać na realizację założonych celów, na zapewnienie sobie satysfakcji rozwoju, jest zużywana na imitację rzeczywistości. Masowa rozrywka, kultura traktowana biernie i tylko z zewnętrznych powodów (np. by zdemaskować swój status społeczny) nie będą niczym innym niż pasożytami umysłu. Jeżeli nie przejmiemy nad nimi kontroli, zarówno praca, jak i czas wolny będą przynosiły nam tylko rozczarowanie”

za Thomas Jefferson: „Ceną wolności jest nieustanne czuwanie…musimy nieustannie poddawać ocenie swoje czyny, aby przyzwyczajenia i mądrość z przeszłości nie uczyniły nas ślepymi na nowe doświadczenia”

Marcin Fabjański
„moralność stała się kwestią opinii, zepchniętych często w mrok prywatności…moralność wymarła, bo odeszła też uniwersalna idea powinności człowieka wobec siebie samego”

T.Witkowski „Zakazana psychologia”
„dobry terapeuta to ten, który ma co najmniej kilka krzyży na cmentarzu”  ;-)

SZCZĘŚCIE
Prawdziwa satysfakcja i zadowolenie z życia wiedzie więc przez dyscyplinę, którą narzucamy sobie sami. Nie ma innej drogi. Ona oczywiście nie eliminuje miejsca na przyjemność i spontaniczność, ale jest niezbędna dla naszego samorozwoju i ochrony naszej wolności… prawdziwej wewnętrznej wolności, o której pisałam już nieco w poprzednim poście.  Niezmiernie ważne jest również to, by naszej energii nie marnować na myśleniu o samym celu, ale skupić ją na konkretnych działaniach, ku niemu prowadzących, na procesie, który jesteśmy w stanie kontrolować. Nadzieja, która jest również bardzo istotnym czynnikiem naszego funkcjonowania, żyje w nas dziś tylko pod warunkiem pojawienia się nowych szans, nowych perspektyw. Trudno nam bowiem zaakceptować niepewność, przy obsesyjnej żądzy kontrolowania wszystkiego i każdego, celem osiągnięcia ZŁUDNEGO poczucia bezpieczeństwa. Jak pisze Bauman z „Sztuce życia”: „Niepewność jest naturalną cechą ludzkiego życia, a nadzieja pozbycia się niepewności – podstawowym motorem napędowym ludzkiego działania”. Nie oznacza to jednak, że „cel uświęca środki”. Nie jesteśmy w stanie przewidzieć i poznać wszystkiego. Bez akceptacji niepewności w naszym życiu, nie będziemy w stanie nawiązać żadnej bliższej relacji z nikim i nigdy. Kontrolując jednak nasze działania, codzienne zachowania wobec samego siebie i innych i dbając o to, by były zgodne z naszymi celami i wartościami nie musimy się dłużej obawiać niepewności tego, co może się wydarzyć. Skupmy się na tym, na czym warto się skupić i na tym, co naprawdę jesteśmy w stanie, możemy i powinniśmy kontrolować. Nieumiejętność przeżywania życia – m.in. przez ciągły lęk, obsesyjne poszukiwanie poczucia bezpieczeństwa i kontroli, nieumiejętność życia w zgodzie z samym sobą prowadzi do przymusu niepohamowanego poszukiwania szczęścia wielokrotnie nie w tych miejscach, gdzie trzeba. Porównujemy się do innych, pożądamy tego, co mają, a kiedy odkrywamy, że to wszystko jest dla nas nieosiągalne przeżywamy całe mnóstwo negatywnych emocji. A ta pogoń za szczęściem powoduje w dzisiejszym świecie odwrót od zaspokajania potrzeb do wytwarzania pragnień.

Zygmunt Bauman „Sztuka życia”
„Aby uczynić znośnym życie w ciągłej niepewności, znaczny odsetek osób zmuszony jest kleić swoją podmiotowość z (wrogich) uprzedmiotawiających stereotypów narzucanych przez innych”

Emmanuel Lévinas
„Jestem o tyle, o ile jestem dla innych”

Erich Fromm „Patologia normalności”
„Celem życia, który odpowiada naturze człowieka w ramach jego egzystencji, jest zdolność do miłości, do używania rozumu, obiektywizmu i pokory, zachowania wolnego od zniekształceń kontaktu ze światem zewnętrznym oraz wewnętrznym. Ten rodzaj związku ze światem jest najbogatszym źródłem energii, poza energią wynikającą z właściwości chemicznych ciała. Nie ma nic bardziej sprzyjającego tworzeniu niż miłość, o ile jest autentyczna. Kontakt z rzeczywistością, pozbycie się fikcji, pokora i obiektywizm w postrzeganiu rzeczy takimi, jakimi są, nie zaś rozprawianie o rzeczach, które odrywają nas od rzeczywistości – to zasadnicza podstawa poczucia bezpieczeństwa, poczucia własnego ja, bez konieczności stosowania jakiegokolwiek oparcia, które miałoby zastąpić nasze poczucie tożsamości”


„Zamiast nawiązywać do miłości, nienawiści, strachu, wątpliwości, wszystkich podstawowych doznań człowieka, jesteśmy od nich oderwani. Jesteśmy związani z abstrakcją, czyli z niczym. Żyjemy w próżni i wypełniamy ją słowami, abstrakcyjnymi symbolami wartości, rutyną, co pomaga nam przezwyciężyć zakłopotanie”

2014-03-27

Tak, to ja...

Poznanie niepoznawalnego „ja”

Każdy pewnie mniej lub bardziej czuje, szczególnie w nowych dla siebie sytuacjach, że tak naprawdę wcale dobrze siebie nie zna. I dobrze czuje. Nie ma takiej możliwości, by człowiek mógł któregoś dnia powiedzieć – dobrze wiem, jaki jestem, co zrobię lub czego na pewno nigdy nie zrobię. Na to kim się stajemy ma bowiem wpływ cała masa różnorodnych czynników, poczynając już od naszych najmłodszych lat. W zasadzie to właśnie doświadczenia z dzieciństwa, sposób, w jaki nasi rodzice nas wychowywali w dużej mierze determinują to, kim się stajemy i jakich dokonujemy wyborów. Nie jesteśmy oczywiście wobec tego bezsilni, nad wieloma rzeczami można pracować, ale najpierw trzeba je sobie uświadomić! A to niestety nie dość, że nie jest proste, to wielokrotnie bolesne, nie mówiąc już o potrzebie odwagi i ogromnej pracy, którą trzeba później włożyć w to, co wymaga ewentualnego naprostowania. Czasem nawet i przez całe życie można twierdzić, że czegoś się bardzo potrzebuje, kompletnie nie zdając sobie sprawy z tego, że to nie ja tego potrzebuję, ale potrzebują tego moi rodzice, bliscy. Wydaje nam się, że czegoś potrzebujemy, albo w coś wierzymy, ale tak naprawdę podejmujemy wiele decyzji, by spełnić cudze oczekiwania, by nie zawieść nadziei rodziców pokładanych w nas, albo robimy to ze strachu, lęku przed odrzuceniem, czy z braku miłości i akceptacji dla samego siebie itp. itd. Powodów może być całe mnóstwo…

Wayne W. Dyer / „Pokochaj siebie”
„Jeśli inni są odpowiedzialni za to, jak się czujesz, gdy wstrzymują się z wyrażaniem aprobaty, wówczas dokonanie w Tobie jakiejkolwiek zmiany jest również niemożliwe, gdyż ich winą jest, że czujesz się tak, jak się czujesz. Szukanie aprobaty pomaga Ci w unikaniu zmian”

Erich Fromm / „Miłość, płeć i matriarchat”
„…dla ludzi punktem orientacyjnym nie jest już ich własne istnienie i specyfika ich płci, lecz rynek, sukces, przypisana im rola i cudze oczekiwania”

Mihaly Csikszentmihalyi / „Przepływ”
„By osiągnąć autonomię, dana osoba musi nauczyć się wynagradzania samej siebie”

Tom Hodgkinson / „Jak być wolnym”
„Lęk sprawia, że obserwujemy życie, zamiast je przeżywać”

F. Pessoa / „Księga niepokoju”
„…całe moje wnętrze to tylko maszyna do ustalania tego, czym nie jestem…”
„ świadoma nieznajomość siebie to aktywna funkcja ironii”
„Każdy jest jedynie marzeniem o sobie”

Epiktet
„Człowiek nie obawia się rzeczy, lecz tego, jak je postrzega”

Benjamin Franklin
„Są trzy rzeczy stawiające niezwykle twardy opór: stal, diament i poznanie samego siebie”


Dziś jednak trudno o chwilę, w której człowiek potrafi i mógłby się zatrzymać, by spojrzeć na samego siebie, wsłuchać się w siebie…poświęcić czas sobie, swoim przeżyciom, emocjom. Rozruszaliśmy świat do ogromnych prędkości, sami już za nim nie nadążając. Czas to pieniądz…szkoda go tracić na chwilę konstruktywnej refleksji i kontemplacji. By jeszcze ten czas zaoszczędzić staramy się maksymalnie ułatwiać sobie życie. I generalnie nie ma nic złego w ułatwianiu sobie życia, o ile potrafimy je kontrolować, o ile potrafimy kontrolować siebie i mamy poczucie sprawstwa.…o ile to nie maszyny, ideologie, nadmuchane „potrzeby”, czy pragnienia kierują nami, ale MY nimi. O ile to nie zewnętrzne okoliczności, trendy, fale popularności narzucają nam wartości i bieżące cele, do których należy dążyć, ale kiedy to my wiemy co jest naszym celem i nadrzędną wartością. Żeby do tego dojść, zrozumieć to i cieszyć się jakością naszych doświadczeń, trzeba się jednak zatrzymać.

 Brak czasu nie sprzyja również okazywaniu sobie wzajemnej czułości i delikatności. A czułość jest samonapędzającą się postawą, nie ma celu. Swe zaspokojenie znajduje w samym swym akcie…czułość to jedno z najbardziej autoafirmatywnych, najradośniejszych doświadczeń, jak powiada E. Fromm. Przestaliśmy już też chyba rozróżniać co jest naszą potrzebą, a co jedynie pragnieniem. To oczywiście trudna sprawa. Jak to rozpoznać? Natalia de Barbaro daje taką radę: „ćwicz swój umysł jak mięsień, na co dzień, w wyborach łatwiejszych i przyziemnych: hamburger, czy pomarańcza, serial czy książka, wyzwisko, czy rozmowa, z nadzieją, że twoje drobne, mądre wybory uzbroją cię przeciwko twoim złudzeniom, zbudują gotowość do kroku w dobrą stronę wtedy, kiedy stawka będzie wysoka”.

Tom Hodgkinson / „Jak być wolnym”
„Potrzeby zostały zastąpione przez pragnienia i od tego czasu rzeczy miały się już tylko gorzej"
„Tajemnica polega nie na tym, żeby odrzucić wszystkie rozkosze, lecz żeby zostać ich panem”

Marek Aureliusz
„Tajemnica szczęśliwego życia polega na powściąganiu namiętności i swobodnym posługiwaniu się umysłem”

Mihaly Csikszentmihalyi / „Przepływ”
„…przyjemność można doświadczać bez inwestowania energii psychicznej, podczas gdy satysfakcja jest wynikiem sporej koncentracji uwagi…dlatego przyjemność jest czymś ulotnym i jaźń nie rozwija się w wyniku przyjemnych doświadczeń”


Stajemy się jak trybiki wielkiej machiny społecznej i cywilizacyjnej nie dbając o swoją indywidualność i unikatowość…ale prawdziwą, a nie tą wykreowaną i na pokaz…Czy dzisiejsza emancypacja kobiet to nie upodabnianie się do mężczyzn? Czemu, skoro to właśnie polaryzacja różnic obu płci może generować twórczą dynamikę i produktywną siłę, na co również zwraca uwagę E. Fromm.

Fernando Pessoa / „Księga niepokoju”
„Cywilizacja polega na tym, że najpierw nadaje się czemuś nazwę, która temu nie przysługuje, a następnie fantazjuje się na temat rezultatu. I w istocie fałszywa nazwa i prawdziwe fantazje tworzą nową rzeczywistość”

Mihaly Csikszentmihalyi / „Przepływ”
Za Freudem: „Cywilizacja powstaje dzięki wytłumianiu indywidualnych potrzeb”


Oczywiście proces docierania do prawdziwego oblicza ‘ja’ obarczony jest ogromną niepewnością, lękiem… to zrozumiałe. Warto jednak pamiętać, co jest na końcu tej drogi…a mianowicie wolność, wolność wewnętrzna, która [I TU WSZYSTKO JEST ISTOTNE] nie prosi innych o zapewnienie mi poczucia bezpieczeństwa, która nie obawia się krytyki, która nie potrzebuje aprobaty, która wolna jest od lęku, narzekania, gniewu i poczucia winy, która nie żąda sprawiedliwości. Wolność, dzięki której nie boję samotności, nie boję się już zmian, nie zwlekam z działaniem i potrafię elastycznie reagować na to, co mi przynosi życie…wolność, dzięki której chce mi się żyć jak nigdy, nawet pomimo niepewności i przeciwności losu. Ważna jest jednak – a w zasadzie chyba najważniejsza – jeszcze jedna rzecz. A mianowicie miłość i akceptacja samego siebie oraz wynikający z tego szacunek do własnej osoby, własnego życia. Bez tego fundamentu nie będziemy w stanie zrobić niczego, a już na pewno nie będziemy w stanie szczerze pokochać nikogo. Miłość do siebie to nie egoizm, czy jak to się mówi „zdrowy egoizm”, z którym owa miłość jest często utożsamiana. Miłość do siebie do dbanie o swoje dobro, o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne. Miłość do siebie to dbanie o swoją autonomię i intymność. To dzięki miłości do siebie, mogę być lepsza dla innych i kochać innych. Egoizm natomiast ma swoje źródło w braku sympatii do samego siebie. Człowiek, który siebie nie akceptuje ciągle lęka się o siebie. Nie ma poczucia bezpieczeństwa wewnętrznego. Musi zajmować się głównie sobą, gdyż jego własnemu ‘ja’ brak bezpieczeństwa. To samo dotyczy osób narcystycznych.

Erich Fromm / „Miłość, płeć i matriarchat”
„Jeśli skutkiem lęku i słabości własnego ‘ja’ człowiek nie może znaleźć oparcia w samym sobie, to nie jest w stanie kochać”


Odznaczamy się również często tendencją do polaryzacji swoich postaw. Z jednej strony przeceniamy umysł, za wszelką cenę dążąc do suchego racjonalizmu i statystycznej logiki albo „odpływamy” w świat fantazji, wyobrażeń, emocji, czy wierzeń. Trudno nam zachować równowagę pomiędzy jednym i drugim. Trudno dopuścić czasem do głosu intuicję lub pozwolić sobie na spontaniczność, a czasem trudno pokusić się o logikę i zachowanie otwartego umysłu, który nikogo nie ocenia, a stara się zrozumieć.

Antoine de Saint-Exupéry
„Czysta logika jest ruiną ducha”

Henri Poincaré
„Za pomocą logiki dowodzimy. Za pomocą intuicji odkrywamy”

Terry Eagleton / "Rozum, wiara i rewolucja"
za Edmunt Burke: "...nadmiar światła może dać w efekcie ciemność (...) nadwyżka rozumu może stać się pewnym rodzajem szaleństwa"

Clarissa Pinkola Estés / „Biegnąca z wilkami”
„Intuicja (…) to instynkt samozachowawczy, który wyczuwa ukryte motywy i intencje i wybiera to, co przyniesie najmniejsze szkody psychice (…) intuicja wywołuje w nas spontaniczność – to nie lekkomyślność, ale oddanie głosu temu, co pragnie mówić w nas”

Zygmunt Bauman / „Nowoczesność i zagłada”
„W systemie, w którym drogi racjonalności  i etyki się rozchodzą, największym przegranym jest człowieczeństwo”

Stanisław Mrożek

„Kiedyś, kiedy też nie byliśmy szczęśliwi, odpowiedzialnością za to obarczaliśmy ówczesne kierownictwo, Pana Boga. Uznaliśmy, że źle prowadził interes. Wydziedziczyliśmy go i sami ogłosiliśmy się dyrektorami. Interes nie poprawił się wraz ze zmianą zarządców”